Dlaczego Binance wycofuje kontrakty terminowe (Futures) i produkty pochodne w Niemczech, Włoszech i Holandii?

Szymon Pietrzak
Oceń wpis:
[Łącznie: 0 Średnia: 0]

Największa giełda kryptowalut na świecie ogłosiła, że nie będzie oferować już swoich instrumentów pochodnych i produktów terminowych w wymienionych krajach. Z jakiego powodu?

Wycofanie części swoich usług z rynku niemieckiego, włoskiego i holenderskiego to prawdopodobnie konsekwencja represji regulacyjnych, jakie rządy tych państw wywierały na Binance w ostatnim czasie. Giełda, na której w prosty sposób kupisz bitcoin i inne kryptowaluty, podkreśliła przy tym, że to początek kompletnego zamknięcia oferty produktów pochodnych w części Europy.

Binance ma dosyć

Przedstawiciele Binance w oficjalnym oświadczeniu dodali:

Ponieważ ekosystem kryptograficzny ewoluuje na całym świecie, nieustannie oceniamy nasze produkty i współpracujemy z naszymi partnerami, aby zaspokoić potrzeby naszych użytkowników.

Wydaje mi się, że jest to odniesienie wprost do niedawnych wypowiedzi swojego dyrektora generalnego, Changpenga Zhao, który zapowiada uregulowanie międzynarodowej działalności Binance. Plany zaczynają być wprowadzane w życie, a pierwszym tego znakiem jest właśnie brak możliwości korzystania z produktów inwestycyjnych w wymienionych krajach. Użytkownicy, którzy dokonali tego wcześniej, będą mieli 90 dni na zamknięcie swoich funduszy. Firma stwierdziła, że może to być początek pełnej likwidacji usług pochodnych i kontraktów terminowych niemal w całej Europie. Z drugiej strony informację podali w tweecie, który został skasowany.

Binance w sidłach regulatorów

Działalność giełdy BTC i kryptowalut Binance w ostatnich tygodniach znalazła się na celowniku regulatorów i organów finansowych w wielu krajach na całym świecie. Wszystko pod pretekstem nieprzestrzegania przepisów, choć wiadomo, o co chodzi naprawdę. 13 maja, według różnych nieoficjalnych źródeł, ujawniono, że giełda sprawdzana jest przez DOJ (Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych) i IRS (Urząd podatkowy w USA). To był jednak dopiero początek zmasowanego ataku na Binance. Od tego momentu regulatorzy z Wielkiej Brytanii i Japonii wydali oświadczenia, twierdząc, że giełda nie ma odpowiednich uprawnień do prowadzenia działalności na terenie tych państw.

Co więcej, nawet tajska SEC złożyła pozew przeciwko Binance. A co jeszcze bardziej szokujące, na Kajmanach również stwierdzono, że Binance nie posiada odpowiednich zezwoleń. Nazajutrz kilka brytyjskich banków zablokowało transakcje na Binance. Z kolei całkiem niedawno, 15 lipca, Litwa i Włochy (jeden z krajów, w których giełda dziś wycofuje swoje produkty) wydały kolejne ostrzeżenia dotyczące teoretycznie nielegalnego działania Binance na ich terytoriach.

Wyraźnie zmęczony całą sytuacją Changpeng Zhao, obecny CEO Binance, kilka dni temu zadeklarował, że giełda wszędzie wystąpi o odpowiednie licencje. Twierdzi, że od teraz Binance ma być regularną instytucją finansową, a nawet zasugerował możliwość ustąpienia ze swojej roli w celu ułatwienia tej zmiany. Moim zdaniem, co potwierdzają również znawcy rynku, Zhao nie chce iść na wojnę z rządami i organami od nich zależnymi, gdyż miałby w niej niewielkie szanse. A poza tym mogliby na tym ucierpieć użytkownicy, których trzeba po prostu chronić. Wszyscy zdają sobie sprawę, że Binance nie robi nic złego, ale sukces giełdy oraz wzrost popularności zakupu bitcoina i innych kryptowalut, jako zabezpieczenia majątku, nie podoba się przedstawicielom tradycyjnej finansjery. Cóż, Zhao pozostaje życzyć szczęścia i wytrwałości.

Warto zadbać o swoje oszczędności i przyszłość finansową, zanim rządy zaczną nam w tym pomagać.

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.